Jak pomagamy?

foto

Sandra biega, skacze, wspina się na parapety, głośno krzyczy, prawie cały czas jest w swoim świecie, do którego nikt nie ma dostępu. W Lourdes była w innej przestrzeni i w innym świecie: tańczyła z chorymi dziećmi, klaskała i śmiała się bez przerwy. A w pewnym momencie w autobusie, którym pielgrzymi wracali z wycieczki w Pireneje, autystyczna dziewczynka nagle zaczęła się uśmiechać, szukając kontaktu, a kto na nią patrzył, wiedział, że Sandra jest Tu i Teraz, w drodze do Lourdes.

Dziękujemy za jej uśmiech!

greg-2

Grzegorz Molak porusza się na wózku. W Lourdes wystąpił na scenie przed kilkoma tysiącami pielgrzymów z całego świata, kiedy w Wielkanocny Poniedziałek mieszkańcy i wolontariusze z Łanowej zatańczyli World Youth Day dance, do hymnu ŚDM „Błogosławieni Miłosierni”.

Od tej chwili Grzegorz nie zmarnował żadnej okazji, aby każdego napotkanego w Lourdes człowieka pocałować w rękę, co strasznie mu się spodobało, albo chociaż krzyknąć „Hello!” do swoich nowych przyjaciół, którzy z kilku kontynentów przyjechali do sanktuarium na 60-te urodziny HCPT.

Zostać Odkrywcą

monika-fly-2

Podopiecznych DPS na ul. Łanowej, którzy w tym roku wyruszą do Francji, można określić mianem Odkrywców. Odkrywają swój nowy świat dla siebie samych, bo niektórzy nigdy nie mieli okazji podróżować. Odkrywają świat dla innych ludzi, chorych tak jak oni, pokazując, że przy odrobinie szczęścia można spełniać swoje marzenia. Odkrywają też świat dla ludzi zdrowych, udowadniając, że naprawdę nie ma barier dla ludzi niepełnosprawnych.

 

Adam najlepiej zapamiętał samolot. Widać z niego ziemię i chmury. Adam był w Lourdes w zeszłym roku, więc może sporo opowiedzieć innym, jest w pewnym sensie przewodnikiem. Gdy już wysiądą na lotnisku z samolotu, dalej pojadą czerwonym autobusem, z którego będzie widać piękne krajobrazy. W Lourdes jest ładna pogoda i dużo Polaków. Obcokrajowców też można spotkać i porozmawiać, w trakcie trwania pielgrzymki nawet się zaprzyjaźnić. Wszyscy są dla siebie bardzo mili i jest dużo osób niepełnosprawnych. W Lourdes Adam jadł pyszne rogaliki i pił gorącą czekoladę, która mu smakowała, co zaznacza kilka razy. W zeszłym roku Adam nie wszedł do basenu w Grocie, bo woda była stanowczo za zimna, ale tym razem obiecuje zamoczyć się chociaż na chwilę. Ostatnio byli też na wycieczce w Pirenejach, w tym roku znowu mają tam pojechać, Adamowi się podobało, mówi, że było ciepło i ładnie. Dla Adama Lourdes jest wyjątkowe także dlatego, że w zeszłym roku był tam akurat w swoje urodziny, więc wyjazd był niezapomnianym i niezwykłym prezentem. Adam pytany o to, jakie ma teraz marzenie, mówi że chce pojechać do Lourdes. Gdy drążę, co jeszcze innego chciałby zrobić, może pojechać w inne miejsce, zaprzecza. Mówi: „W Lourdes jest najfajniej”.

 

Adam ma 36 lat i jest osobą z upośledzeniem w stopniu umiarkowanym. Na co dzień uczestniczy w Warsztatach Terapii Zajęciowej. Lubi słuchać muzyki disco polo, szczególnie zespołu Boys. Kiedy tylko ma okazję, chodzi do Galerii Krakowskiej. Nie tylko na zakupy, ale również żeby pooglądać witryny. Z innymi podopiecznymi Domu Pomocy Społecznej lubią spotykać się na pogaduszki.

Tacy sami jak my

dsc00303b

Podopieczni Domu Pomocy Społecznej Łanowa, którzy pojadą w tym roku do Lourdes to dwanaście osób z różnym stopniem upośledzenia umysłowego lub ruchowego. Marcin zna wszystkie utwory Julio Iglesiasa, doskonale orientuje się w męskich wodach kolońskich i perfumach, może pomóc również w wyborze telefonu komórkowego, ponieważ dużo o nich wie. Grzegorz jest fanem toreb i saszetek. Monika lubi brzmienie gitary. Część z nich porusza się na wózku inwalidzkim, większość wymaga stałej opieki i pomocy. Dla wszystkich wyjazd do Lourdes jest przygodą życia.

Milion pytań

lourdes-3-2016

Odkrywców interesuje wszystko w nieznanym lądzie. Największe emocje wzbudza jednak samolot. Każdy człowiek zadaje sobie pytanie: jak maszyna zrobiona ze stali może unieść się w niebo? Nasi Odkrywcy zadają zupełnie inne pytania: jak samolot będzie wyglądał? Jak wcześnie trzeba wstać? Co będzie widać z okna? Takie pytania zadałoby dziecko, które pierwszy raz ma wsiąść na pokład samolotu. Takie pytania zadają podopieczni DPS Łanowa. Dla wielu z nich wyjazd do Lourdes jest pierwszym tak dalekim. I od razu będą mogli lecieć samolotem! Dlatego odpowiedzi muszą paść, bo inaczej nie możliwe będzie dalsze prowadzenie spotkania. Odkrywcy nie dają za wygraną, muszą wiedzieć co ich czeka. Dowiadują się zatem, że samolot będzie duży i będzie miał dwa skrzydła, będzie leciał tak (tu Andrew rozkłada ręce i pokazuje, jak samolot lata) i trzeba wstać bardzo wcześnie, bo wylot jest o 6:00 rano. Tak, będzie ciemno, ale jak dolecimy do Francji już zrobi się jasno. Później wsiądziemy do autobusu, który dowiezie nas do hotelu. Tak, autobus będzie czerwony, tak jak w zeszłym roku. Ważny jest każdy detal, bo z takich szczegółów będą później budowane wszystkie opowiadania. Od tych, którzy już byli w Lourdes trudno wyciągnąć, jak tam było. Ale jeśli pytać o temperaturę gorącej czekolady, kolor autobusu czy linię samolotu, pamiętają wszystko.

Ewa Sablik

Wspomnienia pielgrzymów

Jestem pełna uznania dla organizatorów wyjazdu HPCT Polska, ale pragnę też podkreślić doskonałe przygotowanie pielgrzymki ze strony pracowników Domu Pomocy Społecznej przy ul. Łanowej 43, którzy zadbali o właściwy przebieg wyjazdu pod względem organizacyjnym i medycznym. Dzięki temu mogłam skupić się na zapewnieniu wsparcia i opieki moim podopiecznym i poczuć niezwykłą atmosferę miasta z grotą Pięknej Pani oraz odczuwać radość ze spotkania z innymi grupami HPCT.

Miejscem, które nas najbardziej przyciągało była Massabielska Grota – to tam uczestniczyliśmy we mszy, którą dla nas odprawił O. Barnaba, modliliśmy się, odmawialiśmy różaniec, tam wreszcie Marek witał się i żegnał z „Boską”, bo tak właśnie nazywał figurę Matki Bożej. Zresztą Marek w sposób szczególny, bardzo spontanicznie witał innych pielgrzymów, rozpoczynał nagle samodzielnie – lub sprowokowany przez O. Barnabę – piosenkę o radości i dziękczynieniu „Bóg kocha mnie takiego jakim jestem”. W tym miejscu i czasie ten prosty przekaz był najczystszą prawdą i potwierdzeniem wartości życia Marka. Bardzo mnie to poruszało. Zresztą wzruszeń dostarczało nam każde spotkanie na modlitwie w podziemnej Bazylice Św. Piusa X, gdzie odbywały się główne uroczystości HPCT. To tam właśnie obserwowałam jak otwierają się na radość i wspólnotę nasi podopieczni, a nastrój święta za sprawą modlitwy, przepięknej oprawy muzycznej i mnie samej nie opuszczał.

Ważnym elementem naszego wyjazdu było zapraszanie innych pielgrzymów do Krakowa na Światowe Dni Młodzieży. Z dumą prezentowaliśmy biało-czerwone flagi z nazwą miasta organizatora ŚDM i symbole lipcowego spotkania. Z powodzeniem również odśpiewaliśmy hymn ŚDM i zaprezentowaliśmy długo ćwiczony do niego układ choreograficzny.

Właściwie trudno mi wymienić wszystkie cudowne chwile spędzone w Lourdes, było ich tak wiele… Najistotniejsze było poczucie wspólnoty i głęboka wiara, że wszystkie nasze troski i osobiste intencje zawiezione do Matki Bożej z Lourdes zostały jej powierzone…

Pielgrzymka. Maryja zaprosiła nas do miejsca szczególnego jakim jest Lourdes i w szczególnym czasie, czasie Zmartwychwstania Jej Boskiego Syna. Cała pielgrzymka była dla mnie dużym przeżyciem, doświadczeniem radosnym i budującym. Spotkanie tak wielu ludzi oddanych służbie Osobom Niepełnosprawnym napawa mnie podziwem i szacunkiem.

Organizatorzy z HCPT zadbali o to, abyśmy czuli się dobrze, poznali i zobaczyli jak najwięcej.Wciąż jestem pod wrażeniem ich umiejętności organizacyjnych a zwłaszcza oddania dla pięknej idei. Chociaż podczas pielgrzymki często towarzyszyło mi uczucie zmęczenia (bo tempo było intensywne),to bez znaczenia. Przecież to pielgrzymka, więc trzeba choć trochę wyrzeczenia.

Codzienna Eucharystia pozwoliła mi na nowo dostrzec piękno i prostotę modlitwy Osób Niepełnosprawnych. Ich radość i spontaniczność w wyrażaniu miłości do Boga prowadzi mnie do refleksji nad moją własną modlitwą.

Cieszę się, że mogłam podczas tej pielgrzymki towarzyszyć mojemu uczniowi Pawłowi, że doświadczyliśmy tak wiele życzliwości i pięknych przeżyć.

Dziękuję Ci Maryjo, że mogliśmy być u Ciebie. Dziękuję za naszą pielgrzymkową grupę.

Błogosław nam.

Wyjazd do Lourdes z organizacją HCPT, na który mogłam pojechać w tym roku był dla mnie wielkim przeżyciem osobistym i duchowym. Czułam się wśród uczestników pielgrzymki bardzo dobrze. Była miła i przyjazna atmosfera. Było wiele osób, które sobie nawzajem pomagały i wspierały się wzajemnie. Mieszkańcy domu pomocy społecznej byli bardzo otwarci, rozmowni i radośni. Lourdes to przepiękne miejsce. w którym można się wyciszyć i otworzyć na innych ludzi.

Grzegorz, z którym byłam na pielgrzymce bardzo się zmienia podczas wyjazdu. Jest inny niż w placówce, otwarty i radosny. Pomimo tego, że porusza się na wózku inwalidzkim nie przeszkadza mu to być aktywnym.

Pięknym, osobistym przeżyciem jest dla mnie przechodzenie w ciszy pod grotą. Jest to dla mnie za każdym razem bardzo wzruszające przeżycie. Wielkim przeżyciem była dla mnie procesja ze światłami. Jest to bardzo piękne, duchowe przeżycie, które wzrusza wielu ludzi. Nasi podopieczni, którzy byli na procesji również bardzo przeżywali ten moment, byli wyciszeni i poważni.

Wyjazd do Lourdes jest bardzo dobrze zorganizowany przez organizację HCPT. Osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich nie mają problemu z przejazdem, wszystko jest profesjonalnie zorganizowane. Organizatorzy doskonale wypełnili nam każdą chwilę, nie pozwolili nam się nudzić.

Nigdy nie byłam na pielgrzymce, więc z tym większą przyjemnością zgodziłam się opiekować podczas wyjazdu niepełnosprawnym intelektualnie Adasiem. Z jednej strony było to dla mnie wyzwanie, a z drugiej ogromny zaszczyt. Praca z mieszkańcami Domu Pomocy Społecznej często nie należy do łatwych, jednak wyprawa była świetnie zorganizowana i obyło się bez problemów. W miłej atmosferze dotarliśmy do Lourdes. To malownicze miasteczko u podnóża Pirenejów zachwyciło mnie swoją architekturą i wdziękiem. Jednak najbardziej wzruszyło mnie obmycie wodą ze źródła Lourdes. Doznałam oczyszczenia i pojednania z Bogiem, nigdy wcześniej nie doświadczyłam takich uczuć jak podczas zetknięcia się z tym świętym źródłem.

Nie obyło się również bez śmiesznych elementów naszej pielgrzymki. Ojciec Barnaba dowcipami umilał nam wyczerpującą drogę w krajobrazie Pirenejów. Jednak najlepszą częścią naszej pielgrzymki była integracja z innymi osobami niepełnosprawnymi z różnych państw. Podczas jubileuszu grupy HCPT zorganizowano nabożeństwo z procesją oraz pokaz sztucznych ogni. Było to niezapomniane przeżycie. Najbardziej utkwiły mi w pamięci integracyjne występy osób niepełnosprawnych z różnych państw, których motywem przewodnim były zwierzęta. Było dużo śmiechu i jeszcze więcej radości wymalowanej na twarzach naszych podopiecznych. Bardzo się cieszę, że miałam możliwość uczestniczyć w doświadczeniu pojednania i oczyszczenia, jakim była ta pielgrzymka. Wiele się podczas niej nauczyłam, bardzo dużo zobaczyłam i wróciłam odrodzona, by w pełni sił i z jeszcze większą energią móc poświęcać się swojej pracy.

Tegoroczna pielgrzymka do Lourdes z HCPT Polska była dla wszystkich ogromnym przeżyciem, którego wpływ zauważyć można u niektórych podopiecznych: świetne samopoczucie, polepszenie komunikacji, otwartośćna drugiego człowieka, większe zainteresowanie otoczeniem, tym co się dzieje dokoła, funkcjonowanie na wyższym poziomie niż w Domu Pomocy Społecznej, zwiększenie samodzielności i zaradności w czynnościach codziennych itp.

Można było dostrzec, że w różnych sytuacjach, czasami nawet trudnych,przy indywidualnym wsparciu osoby, do której mają zaufanie, nasi podopieczni świetnie sobie radzili, potrafili zaangażować się i zadziwić nas swoimi gestami czy wypowiedziami. Jeden z podopiecznych zaskoczył nas tym, że jeśli tylko chce i ma odpowiednio stworzone ku temu warunki, potrafi świetnie się komunikować z innymi, jest bardzo ciekawy świata, potrafi wykonać proste prace plastyczne, mimo że w domu jest biernym obserwatorem i zwykle trudno go zmobilizować do działania.

Kolejnym zaskoczeniem było dla nas to, że nasi podopieczni, kiedy tylko mają wypełniony czas różnymi atrakcyjnymi zajęciami i są odpowiednio motywowani, niemal całkowicie są w stanie odstąpić od różnych swoich przyzwyczajeń, nawyków, natręctw i rytuałów.

Były również chwile wzruszające np. taka sytuacja: nasi podopieczni rozbawieni do granic możliwości, głośni, roześmiani, trudno ich wyciszyć, opanować, a właśnie zbliżamy się do Groty Massabielle. Prośby opiekunów o wyciszenie mało skuteczne. Stajemy w kolejce, dotykamy skały i nagle cisza… Nikt już nie krzyczy, nie śmieje się, nic nie trzeba tłumaczyć, wszyscy wiedzą, jak należy się zachować – następuje chwila skupienia, modlitwy.

Myślę, że cała grupa cieszyła się przede wszystkim z tego, że mogliśmy uczestniczyć w tej pielgrzymce. Jednak dla każdego inne rzeczy były ważne i inne cieszyły. Np. ktoś cieszył się, że pierwszy raz mógł lecieć samolotem; ktoś inny, że kupił figurkę Matki Bożej; że spędził Święta poza DPS-em; że zwiedził Lourdes i poznał historię św. Bernadetty; że mógł wykąpać się w wodzie ze źródła, które wskazała Matka Boża; że spędził Święta w tak niezwykły sposób; że pomógł dotrzeć podopiecznemu do Lourdes; że występował podczas koncertu i zapraszał innych na ŚDM do Krakowa … Można by tu wymieniać wiele małych i wielkich przeżyć. Jednak najważniejsze jest to, że wspólnie pięknie spędziliśmy ten czas i u stóp „Pięknej Pani” mogliśmy podziękować i poprosić o potrzebne łaski. Bardzo dziękuję, że mogliśmy uczestniczyć w tej niezwykłej pielgrzymce i to wszystko przeżyć !

Cóż można powiedzieć o takim wyjeździe, kiedy wszystko było wspaniałe! Wspaniałe miejsca, ludzie tam spotykani, organizatorzy, którzy się nami opiekowali, wspaniali byli niepełnosprawni, którzy z nami przebywali. Myślę, że możemy się od nich też trochę nauczyć. Ich oddanie, ufność i miłość do Matki Bożej była niesamowita, tak szczera, że warto ich naśladować. Wzruszające były bardzo momenty modlitwy, kiedy trzeba było powstrzymywać łzy, które same cisnęły się do oczu. Takich momentów było wiele.

Ja bardzo sceptycznie podchodzę do wszystkich opowieści o ,,cudownych uzdrowieniach”, ale nigdzie tak, jak tam, nie byłam bliżej takich odczuć.

Niesamowite jest to, że jest jeszcze wielka rzesza ludzi chcących pomagać tym, którzy takiej pomocy potrzebują, bo bez niej nie mogliby egzystować. Ja nigdy nie widziałam w jednym miejscu tylu ludzi, którzy z takim sercem, oddaniem, troską i miłością pomagają słabszym czy chorym, to było niesamowite. Myślę że ten obraz pomoże mi w niesieniu pomocy, opiece nad moją córką, która też wymaga takiej pomocy, a niekiedy wydaje mi się, że stracę albo siłę albo cierpliwość do niej. Teraz wydaje mi się, że jestem silniejsza i podołam zadaniu, jakie zostało mi narzucone przez los.

Jestem niezmiernie wdzięczna wszystkim ludziom, którzy umożliwili mi ten wyjazd i serdecznie im dziękuję.

Pielgrzymka była przygotowana profesjonalnie, przemyślana i dostosowana do osób niepełnosprawnych intelektualnie oraz jeżdżących na wózkach inwalidzkich. Plan pielgrzymki był zsynchronizowany z planem ustalonym przez HCPT i dlatego też mogliśmy się spotkać z innymi grupami HCPT z różnych krajów. Zwiedzaliśmy muzea, byliśmy w Pirenejach. Uczestniczyliśmy w Drodze Krzyżowej, odmawialiśmy różaniec w swoich intencjach. Braliśmy kąpiel w wodzie świętej, było to majestatycznie duchowe przeżycie.

Był też czas na zabawy i gry na świeżym powietrzu oraz spacery. Mieliśmy też spotkanie u sióstr Nazaretanek. Modliliśmy się na wspólnej Mszy Świętej wszystkich grup HCPT, braliśmy udział w procesji światła z lampionami oraz z Przenajświętszym Sakramentem, to na pewno silne przeżycie religijne i duchowe. Były też msze święte po polsku odprawiane przez ojca Barnabę przy Grocie Massabielle. W Wielkanocny Poniedziałek zaprosiliśmy wszystkich obecnych w Lourdes na Światowe Dni Młodzieży. Śpiewaliśmy Hymn ŚDM wraz z układem choreograficznym przygotowanym przez Sonję.

Zaskoczył mnie pokaz sztucznych ogni, a szczególnie ukazujące się na niebie serduszka z okazji diamentowego jubileuszu HCPT. O tym, jak nasi podopieczni przeżywali każdą chwilę, mówią ich uśmiechnięte buzie na zdjęciach.

Jestem osobą głęboko wierzącą i kochającą swoją pracę. Pielgrzymka do tak świętego miejsca, jakim jest Lourdes, była od zawsze moim marzeniem. Spełniło się podczas wyjazdu zorganizowanego przez fundację HCPT Polska. Wraz z moja podopieczną – Moniką – wsiadłyśmy do samolotu szczęśliwe i uśmiechnięte. Podczas wyjazdu pogoda szczególnie nam dopisała. Przed zimnymi podmuchami wiatru chroniły nas czerwone bluzy, które były jednocześnie reklamą Światowych Dni Młodzieży i naszym znakiem rozpoznawczym. Wycieczka w Pireneje czy zwiedzanie cudownego miasteczka Lourdes było nie lada wyzwaniem, ponieważ Monika jeździ na wózku. Jednak nie poddawałyśmy się i czerpałyśmy radość z każdej chwili.

Szczególnie wzruszającym wydarzeniem było obmycie w świętej wodzie źródła Lourdes. Oczyściło mnie i napełniło spokojem wewnętrznym. Najbardziej podobała mi się wieczorna procesja. Lampiony i pokaz sztucznych ogni dodały magii całemu wydarzeniu. Wycieczka do muzeum Świętej Bernadetty przybliżyła mi jej życie. Mogłam w pełni zrozumieć ilość cierpienia, jakie ją dotknęło. To była wspaniała pielgrzymka, pełna duchowych przeżyć oraz niezapomnianych chwil. Wyjazd umocnił mnie w wierze oraz dodał sił. Cieszę się, że mogłam w nim uczestniczyć.

Pielgrzymka do Lourdes z fundacją HCPT Polska była dla mnie okazją do zobaczenia na żywo miejsca objawień Matki Boskiej i przeżycia niezapomnianych chwil. Duchowe przeżycia są nie do opisania słowami, „to trzeba po prostu przeżyć”. Nie planowałem wcześniej tego wyjazdu, podobnie jak to zauważył ojciec Barnaba w jednym ze swoich rozważań: „wielu z nas nie planowało tu przyjechać; Matka Boża zaprasza nas w to miejsce”. Współpraca całej 31- osobowej grupy była wręcz idealna. Wszyscy byli dla siebie mili i chętni do pomocy, mimo że nie znaliśmy się wcześniej i każdy z nas miał swoje wyobrażenia o tym, jak przeżyje ten tydzień. Wspomnienia z pielgrzymki będą obecne w całym moim życiu.

Dzięki fundacji HCPT razem z innymi opiekunami i ich podopiecznymi wziąłem udział w pielgrzymce do Lourdes. To miejsce szczególne dla każdego chrześcijanina. Miejsce objawień Matki Bożej. Dla mnie szczególnym miejscem była maleńka grota, w okolicach której gromadziły się tłumy pielgrzymów skupione na modlitwie.

Podczas tych kilku dni spędzonych razem, w przyjaznej atmosferze każdy chętnie pomagał drugiemu. Również pod względem organizacyjnym pielgrzymka była świetnie przygotowana. Zwiedzanie miejscowych muzeów, wyjazd na całodzienną wycieczkę w Pireneje czy pobyt w Domu Pielgrzyma Polskiego, gdzie czuć było ducha Jana Pawła II, to wszystko było dla mnie ważnym przeżyciem. Radość Marcina, którym się opiekowałem, jest największym dowodem na to, że cała pielgrzymka była udana i ważna dla nas wszystkich.